niedziela, 25 stycznia 2015

Rozdział III

Wybaczcie, miałam wczoraj problem z laptopem i nie miałam jak go wstawić, więc wstawiam teraz. Strasznie krótki i opiera się prawie tylko na dialogach ale trudno xd Miłego czytania. :)
  

     Staliśmy tak, wtuleni w siebie. Kastiel sprawdził godzinę, była 19:24.
-Eh..muszę iść na próbę.-powiedział wzdychając
-Idę z tobą.
-Jesteś pewna? Będzie tam dużo ludzi i wogle.
-Umiem o siebie zadbać.-oznajmiłam stając naprzeciwko niego z wielkim uśmiechem
-Dobra ale jak cię zgwałcą to nie moja wina.-mówił oddalając się
Podbiegłam do niego i wtuliłam się w jego ramię. Mijały minuty, a my dalej chodziliśmy i kręciliśmy się w kółko. Byłam przerażona, a Kastiel zaczynał się powoli denerwować.
-Zadzwoń do Lysandra.-poprosiłam
-Po co? Żeby nam pomógł? Ha ha on zanim tu przyjdzie to się kilka razy zgubi.
-No trudno...
      Dalej pałętaliśmy się po tym "lesie". Chłopak usiadł i oparł się o drzewo. Ja nie chciałam odpoczywać, byłam strasznie zdenerwowana i przerażona faktem, że się zgubiliśmy. Kastiel patrzył na mnie z zaciekawieniem, a ja czułam się jak idiotka. Usłyszałam jakieś szmery. Zamarłam, gdy zobaczyłam parę złotych oczu wpatrujących się we mnie. Spojrzałam w stronę krzaków. Zanim zdążyłam się zorientować, co to jest, pobiegłam do Kastiela i przytuliłam go. Chłopak był zdezorientowany, a ja miałam łzy w oczach.
-Co ci mała?-spytał
-Tam coś jest.-powiedziałam to czując jak łzy spływają mi po policzkach, a Kastiel mnie mocno przytula. Po chwili zaczął się śmiać.
-O co ci chodzi? Z czego się śmiejesz?
-To tylko sowa.
-Żartujesz sobie?!- spojrzałam w stronę krzaków, a tam siedziała puchata mądralińska.
-No już, już, uspokój się.
 Siedziałam obok Kastiela, bałam się iść bez niego,nawet na dwa kroki. Wyciągnął paczkę papierosów.
-Chcesz?
-Daj. Długo nie jarałam, więc się nie śmiej.
-Dobra.
Chłopak podpalił papierosy i dał mi jednego. Wzięłam go do buzi i chciałam się zaciągnąć ale nie udało mi się i zaczęłam kaszleć. Kastiel tylko się ze mnie śmiał, gdy ponawiałam próby. On robił to bez problemu.
-Ojejku, nauczyć cię?-zapytał z łobuzerskim uśmiechem
-No dobra...
Kastiel wstał  i zaczął udawać nauczyciela.
-A więc dzieciaczki notujcie, bo nie będę powtarzać. Najpierw wkładasz go do buzi.-zaczęłam się strasznie śmiać z moich skojarzeń- Teraz ciągniemy dym i nabieramy powietrza. Brawo!
-Ha ha dziękuję panie Kastielu.
-Proszę bardzo.
     Usiadł koło mnie dumny. Wyjął telefon i zadzwonił do kogoś. Zastanawiałam się kto to był.
-Hej. Mam sprawę, chodź pod park. Tak, tak. Nie, zgubiłem tu kogoś. Ok narazie.
-Kto to?
-Mój chłopak.
-Ha ha, dobra nie wnikam. Jesteś bi?-zapytałam
-Co?!-zdziwił się strasznie
-No odpowiedz.-zaczęłam się śmiać
-Tak. Jestem strasznie nie wyżyty i dziewczyny mi nie wystarczają...
-Szkoda, że tego nie nagrałam.
-Dobra, robiłaś to kiedyś?
-A co to za pytanie?-oburzyłam się
-Ty mnie pytałaś czy jestem bi.
-Nie, nie robiłam.
-Czemu?
-Miało być tylko jedno pytanie, teraz ja! Hmm.. Ile miałeś dziewczyn?
-Ciebie i te z moich fantazji erotycznych też liczyć?-zapytał z uśmiechem
-Tych z fantazji nie.-zaśmiałam się
-A ciebie?
-Jeśli chcesz.
-A więc z tobą to będzie...1,2,3 ta ruda, około 69.-powiedział z wielkim uśmiechem
-Ha ha.
-Z czego się śmiejesz?
-Z moich myśli.
-Jaki zbok, z kim ja się zadaję...
Nagle ktoś krzyknął imię chłopaka. Było już trochę ciemno, przez co nie mogłam zbytnio zobaczyć jego twarzy. Jednak gdy do nas podszedł od razu go rozpoznałam.



Zostaw komentarz. :))

1 komentarz:

  1. Przeczytałam wczoraj i przepraszam, że nie skomentowałam, ale padnięta byłam :/
    Kasio taki słodki, ale jednocześnie ciamajda - zgubić się w lesie, hahah xD Dobra, zdarza się xD
    I w dodatki ma chłopaka, hihi :P
    Bez kitu, jakie zboczuchy. Ale 69 chyba każdemu jednoznacznie się skojarzy :PP
    Czekam na nexta ;3

    OdpowiedzUsuń