Wybaczcie, że aż miesiąc nie było rozdziału, ale miałam pewne problemy z wstawianiem i wgl. Jeżeli macie jakieś pytania to zadawać w komentarzach. Tak nie przedłużając, zapraszam do czytania :)
Wracałam do domu, gdy moją uwagę przykuła czerwona czupryna. Nie wiedziałam czy iść do niego, czy nie, ale gdy zaczął on kierować się w moją stronę spanikowałam i szybkim truchtem udałam się w stronę bloku. Stałam już przy drzwiach, gdy przypomniałam sobie, że domofon jest zepsuty, a ja nie wzięłam ze sobą kluczy, więc nie mogłam dostać się do środka. "Cholera" wymamrotałam, jednak starałam się zachować zimną krew. Odwróciłam się w jego stronę i powiedziałam:
-Ty naprawdę nie możesz beze mnie żyć...
-Masz-rzekł podając mi jakieś zeszyty, po czym zaczął odchodzić.
-Ej, gdzie idziesz? Kastiel?- chłopak nie zareagował i wszedł do jakiejś klatki
Kompletnie nie rozumiałam co się właśnie działo. Nie mogłam pojąć, czemu tak dziwnie się zachował. To nie był ten sam chłopak, z którym jakąś godzinę temu się całowałam. Gdyby tak dłużej się nad tym zastanowić, to gdy przyszedł do nas Armin, stał się inny. Może to przez zazdrość? Nie wiem... Z moich przemyśleń wyrwało mnie otworzenie drzwi przez sąsiada. Poszłam prosto do domu, gdzie dopadła mnie moja siostra. Rozmawiałyśmy w szczególności o niej. Dowiedziałam się, że była przez ten nie cały rok w Londynie, gdzie poznała chłopaka. Była z nim i dlatego nie chciała wracać,później sprawy między nimi się pokomplikowały, pracowała tam jako kelnerka, ale nie zadowalała ją jej wypłata i wyjechała. Ania była już bardzo zmęczona i postanowiła iść spać, a ja postanowiłam pójść w jej ślady. Umyłam się, założyłam krótkie spodenki i bluzkę na ramiączkach, a w końcu udałam się do łóżka. Przez całą tą sytuację z Natanielem, nie mogłam zasnąć, a Kastiel? Zachował się gorzej niż kobieta w ciąży. W końcu przestałam się przewracać z boku na bok i zasnęłam.
Minął tydzień, a czerwonowłosy dalej mnie unikał. Przez cały ten czas, zdążyłam zorientować się, kto jaki jest i z kim ma dobre stosunki, w naszej szkole. Dziś piątek, więc lekcje miałam na godzinę ósmą. Nie miałam ochoty na jedzenie, więc spakowałam zeszyty jak się okazało Lysandra, do plecaka, po czym wyszłam z bloku. Niestety albo i stety z bloku obok, który kiedyś pokazywał mi Kastiel wychodził właśnie on. Gdy mnie zobaczył, szybko odwrócił się i zaczął kierować w inną stronę. Po prostu zwykły cham. Miałam z nim pogadać, ale jeżeli nie chce, to może sobie zapomnieć o wszystkim, co nas łączyło, nawet jeżeli to były tylko dwa dni. Szłam powolnym krokiem, nałożyłam słuchawki ,włączyłam losowe odtwarzanie i schowałam telefon do kieszeni. Na moje nieszczęście zaczęła lecieć piosenka:"Ola- Jej Ostatni Rok", która jeszcze bardziej mnie zdołowała. Chciałam zmienić piosenkę, jednak, gdy wyjmowałam telefon, wypadł mi on z ręki i cały się rozleciał. "Kurde no ja to mam farta" wymamrotałam. Zaczęłam zbierać telefon do kupy. Gdy chciałam podnieść klapkę, ktoś mnie uprzedził. Ktoś, a mianowicie białowłosy chłopak. Podał mi część i zaczął odchodzić, lecz zanim to zrobił, złapałam go za rękaw, żeby mi nie uciekł.
-Po pierwsze, dzięki za pomoc.-powiedziałam z uśmiechem-Po drugie, możemy porozmawiać?
-Dobrze, jeśli chcesz.
-Przyjaźnisz się z Kastielem prawda?-spytałam, na co przytaknął.-Możesz mi powiedzieć jaki on jest? Tylko tak szczerze.
-Odpowiem ci, ale pozwól mi zadać pytanie, dobra?
-Pytaj o co chcesz.
-Zakochałaś się w nim?
To o co zapytał, lekko mną poruszyło. Z jednej strony, nie chciałam go widzieć, tak jak on mnie, a z drugiej, skrycie pragnęłam, żeby był obok mnie i przestał się tak zachowywać.
-A więc?-nalegał na co westchnęłam.
-Tak-rzekłam cicho.
-Posłuchaj mnie. Daj sobie z nim spokój. Jestem jego przyjacielem, ale nie mogę powiedzieć o nim zbyt dużo dobrych rzeczy. To kobieciarz. Bawi się dziewczyną, po czym rzuca ją bez żadnych skrupułów. W swoim życiu, z tego co wiem, kochał tylko jedną dziewczynę.
-Jaką?
-Zabronił mi o niej mówić komukolwiek. Przykro mi.
-Proszę cię, Lysander.
-Naprawdę nie mogę. Zobowiązałem się do utrzymania tego w tajemnicy.
-No trudno.
-Powiem ci tylko, skoro tak bardzo chcesz, że bawiła się nim, przez co on teraz cały czas odgrywa się na innych.
-Dzięki, że mi to powiedziałeś.-rzekłam przytulając go.
-Nie ma za co- odpowiedział odwzajemniając uścisk.
Byliśmy już pod szkołą, więc pożegnałam się z nim i udałam się w stronę klasy. Rozmawiałam z wieloma dziewczynami, ale najlepszy kontakt złapałam z Edytą. Była to dziewczyna, o brązowych oczach i tego samego koloru włosach, które zawsze nosiła spięte w kucyka. Na lekcjach nie było Kastiela, ani Wiktora, a na każdej przerwie, czułam na sobie wzrok Nataniela, który bynajmniej nie oznaczał niczego dobrego.
Cały czas zaskakujesz. Ta "inność" Kastiela jest boska, a akcja szybko się toczy. Życzę dużo weny i zapraszam do mnie: http://blaackbirds.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńPiszesz bardzo ciekawie *o* Już nie mogę się doczekać następnego rozdziału :D :* Pozdrawiam i życzę duuużo weny !
OdpowiedzUsuńPs.Ja też piszę opowiadanie http://opowiadania345.blogspot.com/
Lol, no kurczę, kiedy next? ;_;
OdpowiedzUsuńEj no kiedy rozdział?:(
OdpowiedzUsuń